Nie od dziś wiadomo, że opalanie się (szczególnie bez kremu z filtrem) jest szkodliwe dla skóry. Chociaż opalenizna poprawia koloryt karnacji, przyczynia się także do przedwczesnego starzenia naskórka. Oprócz tego, światło słoneczne lub światło w solarium odwadnia skórę i wysusza ją. Uniemożliwia to przeprowadzenie większości zabiegów medycyny estetycznej. Dlaczego opalanie przed zabiegiem jest zabronione?
Medycyna estetyczna, a opalanie przed zabiegiem
Jeśli zapoznacie się zaleceniami dotyczącymi zabiegów medycyny estetycznej, w większości przypadków natkniecie się na informacje o zakazie opalania na dwa tygodnie przed i po zabiegu. Rekomendacje odnoszą się do zabiegów z dziedziny laseroterapii, ale także wypełniaczy, fal elektro dźwiękowych i nie tylko. Chociaż zabiegi medycyny estetycznej nie są szkodliwe dla skóry, w pewnym stopniu tymczasowo ją nadwyrężają. To logiczne: naświetlanie skóry laserem nie tworzy ran na jej powierzchni, jednak ingeruje w jej komórki i tym samym – osłabia. Z tego względu radzi się nie korzystać z solarium bądź naturalnego światła słonecznego przy chociażby depilacji laserowej czy liftingu twarzy. To samo dzieje się w przypadku zabiegów igłowych, takich jak chociażby mezoterapia. Nakłuwanie skóry igłą narusza naturalną barierę naskórka, która może się pogłębić przez intensywną ekspozycję na słońce.
Działanie światła słonecznego
Światło przyspiesza starzenie się skóry i nie wpływa korzystnie na jej odbudowę. Złym pomysłem jest wystawianie świeżych blizn na słońce, bo przez ekspozycje mogą się nie zagoić tak, jakbyśmy chcieli. Wiele osób wciąż nie jest świadoma szkodliwego działania promieni słonecznych przez cały rok. Filtrów SPF powinniśmy używać nie tylko latem, lecz przez cały rok. Nawet, jeśli słońce chowa się za chmurami, promienie dotykają skóry. Regularne korzystanie z filtrów będzie dużym atutem przy chęciach skorzystania z zabiegów medycyny estetycznej. Smarowanie skóry kremami SPF chroni cerę przed uszkodzeniami i pogłębia skuteczność zabiegu.